Słodki, kuszący i tak niesamowicie rozczulający. Taki był jego zapach. Chociaż nie znoszę męskich perfum, tymi właśnie mogłabym się zachłysnąć. Ale cuda nie istnieją. Przeszedł koło mnie ze swoją nonszalancją w kieszeniach. A ja schowałam się pomiędzy czarny kaptur rozpaczy.
Mieć go za najlepszego przyjaciela, najwierniejszego kochanka... ja chciałam, żeby to się kiedyś przytrafiło także mnie.Żeby on wiedział,kiedy ma mnie kopnąć w dupę na tyle mocno, żebym wyszła do ludzi. Żeby znał mnie i moje historie. Całą prawdę i wszystkie kłamstwa. Żeby urządzał mi dzikie awantury o moje niezdecydowanie i przywiązanie do pierdół.Przychodził po mnie i mnie odprowadzał. Chociaż myślami, żebym to czuła. Bo kobiety czują takie rzeczy. Ale tacy mężczyźni nie istnieją. Nawet w książkach. A seksualność kobiety może ją popchnąć ku różnym naleciałościom. I ta seksualność ściśle związana jest z emocjami. Powiedziałaś, żebym się zdecydowała. Ja tak naprawdę nie znam siebie. Przez prawie dwadzieścia lat nie poznałam jednej setnej tego, co w środku siedzi. Gdyby okazało się, że jest to ona, nie miałabym za złe Bogu, że tak właśnie zadecydował. Czasem brzydzę się siebie, czasem jest mi to obojętne. I są takie dni, kiedy tulę sama siebie, oplatam się ramionami i czuję ból psychiczny. To rozrywa od wewnątrz, masz ochotę rwać włosy z głowy, nie masz siły oddychać i czujesz każdy pęcherzyk własnych płuc, i czujesz, jakby ktoś potraktował twoje serce ciekłym azotem a zaraz po tym delikatnie dotknął je koniuszkiem paznokcia. Wszystko kruszy się nie na miliony ani miliardy części. To ta nieskończoność kawałków, których nawet najzmyślniejszy kardiolog nie byłby w stanie poskładać. Wtedy myśli się tylko o tym, żeby zasnąć. Ale kiedy budzisz się, nie do zniesienia staje się to, że Świat kręci się dalej,a ty stoisz nadal w miejscu. Nie ma w życiu dni idealnych tak, jak nie ma ludzi aniołów. I tak siedzę znów skorupie i drę każdą synapsę, byleby tylko zakłócić myślenie. Byleby nie wspominać, byle tylko za dużo nie myśleć. Ale nie umiem.Jestem jednym wielkim chodzącym kłębkiem nerwów, rozdrażnionych połączeń nerwowych, które tęsknią. Czy można tęsknić za czymś, czego się nie zna?
Na ulicach biało. Założę jutro dużą fioletową czapkę.
2 komentarze:
można. niestety. czuję się teraz trochę jakbym czytała o sobie, tylko że parę lat temu. wracają wspomnienia. najgorsze jest to, że wciąż bolą tak samo. jakkolwiek durnie to brzmi - będzie dobrze, przecież wiesz.
wiem, że musi być dobrze. tego się muszę trzymać, żeby nie zwariować. dlatego tylekroć Wam to mówię:*
Prześlij komentarz