24 paź 2010

Bridget Jones istniała naprawdę!

Totalnie zdruzgotana rodzinnym weekendem mam ochotę schować się pod kamień i przeczekać wszystko, aż do wakacji.

- No i jak kochanie, to masz już chłopaka
-Przecież nie można zwlekać, musimy zacząć planować kolejne wesele
-Nie no, przecież tak nie może iść! Zobacz tylko-usiądzie i jej całą "małą" będzie widać.
-A dlaczego Ty nikogo nie masz?!?

I od razu odechciewa mi się żyć, bo:

a) dudnienie nad uchem o tym, że jestem sama to jak kazanie mi samej kopać jeszcze większy dół
b) patrzenie na "urocze, niebieskookie cherubinki ciotek pomimo, że są oni słodcy, wprawia w zakłopotanie
c) coraz częściej się zastanawiam, czy można "kogoś mieć". wolałabym "z kimś być".
d)to działa tak, jak wypominanie, że nawet umiera się razem, nie w pojedynkę.

Ponadto: sukienka nieładnie się układa, buty zrobiły się jakieś za duże, najstarsza przechodzi klimakterium i jest nie do zniesienia( Boże, po co to wymyśliłeś?!)...a ja czekam na jakiś "znak".
Muszę iść jutro na cmentarz i spokojnie...porozmawiać.

15 paź 2010

?!

panika, okropna panika. Nienawidzę ślubów.

początek stycznia- kolejna panika.

egzaminy, egzaminy, egzaminy, matura, studia...

kolejna panika.


chciałabym zniknąć. lub chociaż się schować.

8 paź 2010

zachowuję się ostatnio jak kawał suki. tak, kawał cholery. pytasz, dlaczego?
To są złe dni. nie TE dni, tylko po prostu takie, kiedy wszystko się sypie, a Ty nie masz w ogóle ochoty na nikogo patrzeć. jest źle i potrzeba pomocy, ale od samej siebie. płakałam dziś i śmiałam się na zmianę, wewnątrz samej siebie. tego nie widać.
potrzebuję choć trochę izolacji...








biały dzień zbliża się wielkimi krokami. panikuję, bo to ważna rola. Nie tylko dlatego...bo ON.

2 paź 2010

Lęk

bije to serduszko i bije, coraz ciszej, i czeka... tylko sama już nie wiem, na co.










Z ulgą stwierdzam, że przyszedł już październik.