Na uspokojenie klikanie komputerowego tastaturu. Może nie pomaga zasnąć, ale owszem, wyciszyć się. I opublikować chore myśli w jeszcze bardziej chorej społeczności, jaką jest Internet.
Totalne wkurwienie od samego rana, nieporozumienia, chaos organizacyjny. Spotkanie nie doszło do skutku. A jutrzejszy dzień odwołałam. Tak po prostu.
Wyciszyłam się... nie myślę, nic nie robię, moje życie trwa od zachodu słońca do kolejnego świtu. Doraźnie czytam książki. Tyle w nich życia. Nie to, co u mnie.
Oddycham, bo muszę. Bo tego wymaga mój organizm.
Jak dla mnie mogłoby nie istnieć... to oddychanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz