8 sie 2009

Melatonina

Żadnej zmiany strefy czasowej. Po prostu od pięciu godzin próbuję zasnąć...
I znów mnie męczy jak zgaga to, że nie czuję niczyjego oddechu na moim karku. Żadnych dreszczy, miłego szeptania do ucha (ponoć prawe cechuje znaczna wrażliwość na bodźce) ani chociaż dotyku. Mozna być samotnym pośród tłumów. Najczęściej wtedy jest się samotnym.
A płakać trzeba w spokoju. Tylko wtedy ma się z tego przyjemność. Satysfakcję? Może.
Czasem jednak cieszę się, że zniszczyłam te zdjęcia. Szmat czasu temu, to fakt. Pociełam je w najcieńsze paski, aby niemożliwe stało się jakiekolwiek ich sklejenie. Negatywy też.
Negatywy ciemne jak noc.


Bo najciemniej jest zawsze przed świtem.

Brak komentarzy: